Gwoil uzupełnienia - efekty barwienia kruszyną na pokazie w Gieczu.
Alder buckthorn bark dyeing effects.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
środa, 9 lipca 2014
Przerwa na reklamę
Będzie przerwa na reklamę, ale nie żadna prywata, tylko całkiem ciekawy projekt, z pogranicza tematów historycznych i artystycznych.
Nigdy tu jeszcze nic nie reklamowałam ani nie robiłam wezwań do boju, ale ten projekt mi się bardzo, bardzo, bardzo spodobał. Wiecie, mimo całego mojego upodobania do zgrzebnych wełenek i ogólnego rekonstrukcyjnego looku raczej w stylu "pastucha ze stepów" (oczywiście gdybym odtwarzała stepowca ;) Ale wiadomo, o co chodzi :) ) niż księżniczki z dworu konuga (jak się kiedyś na święto odwaliłam w najlepsze ciuchy, to mnie kumpel nie poznał :D ), bardzo, bardzo lubię te cudne, połyskliwe, luksusowe materiały, grę faktur i kolorów, precyzyjne hafty i aplikacje... Na takie bajery w wersji reko, żeby to zrobić tak jak być powinno, a nie lecieć półśrodkami typu szantung everywhere, mnie nie stać. I nawet specjalnie mnie nie interesuje bycie odwaloną paprotką, w końcu do tego przydałaby się np. służba do brudnej roboty, ale czasem, kiedy nikt nie widzi, owijam się w domu w sari i zalegam w błogości :D
Nie dziwi więc chyba, że projekt o którym chcę napisać, przykuł moją uwagę.
Nigdy tu jeszcze nic nie reklamowałam ani nie robiłam wezwań do boju, ale ten projekt mi się bardzo, bardzo, bardzo spodobał. Wiecie, mimo całego mojego upodobania do zgrzebnych wełenek i ogólnego rekonstrukcyjnego looku raczej w stylu "pastucha ze stepów" (oczywiście gdybym odtwarzała stepowca ;) Ale wiadomo, o co chodzi :) ) niż księżniczki z dworu konuga (jak się kiedyś na święto odwaliłam w najlepsze ciuchy, to mnie kumpel nie poznał :D ), bardzo, bardzo lubię te cudne, połyskliwe, luksusowe materiały, grę faktur i kolorów, precyzyjne hafty i aplikacje... Na takie bajery w wersji reko, żeby to zrobić tak jak być powinno, a nie lecieć półśrodkami typu szantung everywhere, mnie nie stać. I nawet specjalnie mnie nie interesuje bycie odwaloną paprotką, w końcu do tego przydałaby się np. służba do brudnej roboty, ale czasem, kiedy nikt nie widzi, owijam się w domu w sari i zalegam w błogości :D
Nie dziwi więc chyba, że projekt o którym chcę napisać, przykuł moją uwagę.
środa, 4 czerwca 2014
Gołe męskie nóżki...
... czyli kolejny raz nieco ikonografii.
Miało być o męskich i damskich ubiorach, miało być o używaniu i nie używaniu podkrojów... I będzie, ale jeszcze nie tak zaraz - mam ostatnimi czasy dużo pracy, a nie lubię pisać po łebkach, byle tylko była nocia ;)
Ale, żebyście o mnie zupełnie nie zapomnieli, wypadałoby się co jakiś czas odezwać.
Temat będzie, z racji zbliżającego się lata - letni ;) A w każdym razie na lato przydatny.
Miało być o męskich i damskich ubiorach, miało być o używaniu i nie używaniu podkrojów... I będzie, ale jeszcze nie tak zaraz - mam ostatnimi czasy dużo pracy, a nie lubię pisać po łebkach, byle tylko była nocia ;)
Ale, żebyście o mnie zupełnie nie zapomnieli, wypadałoby się co jakiś czas odezwać.
Temat będzie, z racji zbliżającego się lata - letni ;) A w każdym razie na lato przydatny.
wtorek, 25 marca 2014
Budujemy nowy gród, azbestowy nowy gród...
Od jesieni mało pisałam, bo i szyłam mniej niż zazwyczaj. Nie znaczy to jednak, że nie robiliśmy zupełnie nic rekonstrukcyjnego. Korzystając z lekkiej zimy udało się podciągnąć sporo prac w osadzie Białogród, gdzie dosyć często bywamy i się trochę udzielamy.
czwartek, 27 lutego 2014
Znak życia i bonus ;)
Żeby nie było, że umarłam i nie żyję ;)
W przygotowaniu dwa wpisy, muszę tylko znaleźć chwilę, żeby je skończyć.
A poza tym, w perspektywie, szykuje się ciekawy okołowędrówkowy projekt - tym razem związany z wodą, i to z tych głębszych niż woda w stawie. Muszę, w ramach przygotowań, przejrzeć ciuchy i sprawdzić, co się nada i co muszę na siebie włożyć, żeby nie dostać hipotermii ;) Na pewno będzie sporo do doszycia, szczególnie coś pod kieckę i coś na głowę. I kaftan do wyremontowania, bo jest z grubego, mocno zbitego sukna. Ale o tym i ogólnie o przygotowaniach do projektu jeszcze napiszę.
W ogóle na ten rok szykuje się dużo ciekawych pomysłów do realizacji, i rzemieślniczych i wyprawowych i, że tak to ujmę, średniowieczno-bytowych. Mam nadzieję, że uda mi sie opisywać je na bieżąco.
A żeby nie było, że żadnej treści bardziej merytorycznej - taka ciekawostka dla reko-mam karmiących cycem:
A wizerunek karmiącej Ewy jest częścią Drzwi Bernwarda, odlanych z brązu drzwi, pierwotnie, ufundowanych przez biskupa Bernwarda do kościoła św. Michała w Hildesheim (w XIX w. przeniesione zostały do katedry w tym samym mieście). Drzwi powstały w 1015 r.
Biskup Bernward miał gest - wrota mają blisko pięć metrów wysokości i ponad dwa szerokości i są pokryte reliefami wyobrażającymi sceny biblijne - zarówno staro- jak i nowotestamentowe.
To co jednak nas, rekonstruktorów, interesuje najbardziej to to, że postacie na nich (choć nie wszystkie) przedstawione są ubrane w stroje ze swojej epoki - czyli według mody obowiązującej pod koniec X i na początku XI w. Mamy więc tuniki, płaszcze, panów chodzących bez spodni ;) (ale nie tylko, w spodniach też są ;) ), dojrzeć można owijki i podwiązki (u Trzech Króli).
Warto, szukając inspiracji do stroju, sięgnąć i do takich źródeł :)
Co, swoją drogą, przywodzi mi na myśl, że powinnam wreszcie skończyć kolejny wpis dotyczący strojów we wczesnośredniowiecznych przedstawieniach.
W przygotowaniu dwa wpisy, muszę tylko znaleźć chwilę, żeby je skończyć.
A poza tym, w perspektywie, szykuje się ciekawy okołowędrówkowy projekt - tym razem związany z wodą, i to z tych głębszych niż woda w stawie. Muszę, w ramach przygotowań, przejrzeć ciuchy i sprawdzić, co się nada i co muszę na siebie włożyć, żeby nie dostać hipotermii ;) Na pewno będzie sporo do doszycia, szczególnie coś pod kieckę i coś na głowę. I kaftan do wyremontowania, bo jest z grubego, mocno zbitego sukna. Ale o tym i ogólnie o przygotowaniach do projektu jeszcze napiszę.
W ogóle na ten rok szykuje się dużo ciekawych pomysłów do realizacji, i rzemieślniczych i wyprawowych i, że tak to ujmę, średniowieczno-bytowych. Mam nadzieję, że uda mi sie opisywać je na bieżąco.
A żeby nie było, że żadnej treści bardziej merytorycznej - taka ciekawostka dla reko-mam karmiących cycem:
Jak rozwiązana jest kwestia wyjmowania cyca z kiecki niestety nie widać, bo kobitka (konkretnie to Ewa) okryta jest chustą - ale z drugiej strony daje to jakiś ogląd, po co, między innymi, taka chusta mogła być (oczywiście poza wszelkimi kwestiami obyczajowo-symbolicznymi).
Widać za to fajnie podciągnięte wysoko rękawy sukni. Oraz strój dziecka - prostą koszulinę. Dziecko ma, co ciekawe, zupełnie nie dziecięce proporcje, w każdym razie nie proporcje dziecka na etapie cycomlecznym - taka była konwencja, właściwie aż do renesansu dzieci przedstawiano jako taką miniaturkę dorosłych.
W każdym razie gdyby ktoś szukał pomysłu, jak wczesnośredniowiecznego dzieciaka ubrać - tutaj ma bardzo ładne przedstawienie.
A wizerunek karmiącej Ewy jest częścią Drzwi Bernwarda, odlanych z brązu drzwi, pierwotnie, ufundowanych przez biskupa Bernwarda do kościoła św. Michała w Hildesheim (w XIX w. przeniesione zostały do katedry w tym samym mieście). Drzwi powstały w 1015 r.
Biskup Bernward miał gest - wrota mają blisko pięć metrów wysokości i ponad dwa szerokości i są pokryte reliefami wyobrażającymi sceny biblijne - zarówno staro- jak i nowotestamentowe.
To co jednak nas, rekonstruktorów, interesuje najbardziej to to, że postacie na nich (choć nie wszystkie) przedstawione są ubrane w stroje ze swojej epoki - czyli według mody obowiązującej pod koniec X i na początku XI w. Mamy więc tuniki, płaszcze, panów chodzących bez spodni ;) (ale nie tylko, w spodniach też są ;) ), dojrzeć można owijki i podwiązki (u Trzech Króli).
Warto, szukając inspiracji do stroju, sięgnąć i do takich źródeł :)
Co, swoją drogą, przywodzi mi na myśl, że powinnam wreszcie skończyć kolejny wpis dotyczący strojów we wczesnośredniowiecznych przedstawieniach.
wtorek, 5 listopada 2013
Cofnijmy się o krok i sprawdźmy raz jeszcze - czyli reinterpretacja sukni fartuchowej z Kostrup
Wracam po długiej nieobecności. Zaczyna mnie powoli przerażać ilość zaczętych notek, których nie mam czasu skończyć, albo do których brakuje mi jakichś pojedynczych zdjęć. Np. miałam napisać o gotlandzkich szpilach, no i leży już od roku i czeka. Ale tym razem nie o tym.
Jakiś czas temu uszyłam dwie wersje sukni fartuchowej z Kostrup. Pierwszą - próbnie, i drugą, która, zgodnie z moją ówczesną wiedzą, była bliższa możliwemu oryginałowi.
Jakiś czas temu uszyłam dwie wersje sukni fartuchowej z Kostrup. Pierwszą - próbnie, i drugą, która, zgodnie z moją ówczesną wiedzą, była bliższa możliwemu oryginałowi.
Przez jakiś czas zajmowałam się innymi kwestiami - aż całkiem niedawno temu, robiąc zestawienie informacji dla znajomej, jeszcze raz przejrzałam "Vikinger i uld og guld" Charlotte Rimstad, przypomniałam sobie bowiem rysunkową rekonstrukcję z okładki tej publikacji, sięgnęłam też kolejny raz do artykułu Hilde Thunem, która też ostatnimi czasy uszyła rekonstrukcję tej sukni - i której artykuł po raz kolejny polecam. No i summa sumarum postanowiłam uszyć nową wersję, bliższą wizerunkowi z "Vikinger i uld og guld" - i bliższą temu, co się faktycznie zachowało.
piątek, 27 września 2013
Tunika z Psałterza
Jak kiedyś pisałam, tak zrobiłam - uszyłam tunikę wg. miniatur z Psałterza Stuttgardzkiego. Pewnie pierwszą z wielu, bo wzorów wykończeń - i nie tylko - jest w nim sporo.
Tym razem wybrałam obszycie o kształcie T zestawione z ozdobnymi mankietami. Pas na piersi kończy się mniej więcej na wysokości pasa.
Na początek kilka obrazków:
Tym razem wybrałam obszycie o kształcie T zestawione z ozdobnymi mankietami. Pas na piersi kończy się mniej więcej na wysokości pasa.
Na początek kilka obrazków:
środa, 18 września 2013
Bezik (i inne kolorki)
Tak tylko na szybko, bo czasu ostatnio mam stanowczo za mało: kolejne efekty barwienia bzem.
Tym razem był to większy kupon tkaniny, a do tego testowo kilka skrawków - gdzieś mi niestety jeden z nich zniknął zanim zdążyłam zrobić zdjęcie.
Tym razem był to większy kupon tkaniny, a do tego testowo kilka skrawków - gdzieś mi niestety jeden z nich zniknął zanim zdążyłam zrobić zdjęcie.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
wtorek, 6 sierpnia 2013
Fińska narzutka
To dziś tylko tak na szybko, bo uświadomiłam sobie, że tego jeszcze nie pokazywałam.
Narzutka fińska, ozdobiona aplikacjami z brązu wg. rekonstrukcji stroju z Masku.
Nie jest ideałem - była robiona na bazie kupnej narzutki, przez co nie dało się zrobić odpowiednio długich frędzli. Ale aplikacje na siateczce z frędzli zachowane.
Ile się przy tym naklęłam to moje, efekt był tego warty :)
Narzutka fińska, ozdobiona aplikacjami z brązu wg. rekonstrukcji stroju z Masku.
Nie jest ideałem - była robiona na bazie kupnej narzutki, przez co nie dało się zrobić odpowiednio długich frędzli. Ale aplikacje na siateczce z frędzli zachowane.
Ile się przy tym naklęłam to moje, efekt był tego warty :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






