A na pewno każdy weekend.
Od początku lipca bawię się w naturalne barwienie praktycznie co tydzień - czasem tak dla własnej radochy i eksperymentów, a czasem w ramach pokazów, w których sporej ilości bierzemy udział, ja barwiąc a czasem przędąc i tkając, a Rudi robiąc tarcze lub rzeźbiąc.