Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barwniki naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barwniki naturalne. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 listopada 2015
środa, 24 września 2014
Indygo i koszenila // Indigo & cochenille
Już od dawna chciałam dodać do swojej średniowiecznej palety kolorów niebieski i czerwony - kolory we wczesnym średniowieczu bardzo cenione, ale i wyceniane ;)
Barwnik niebieski w jego najlepszej wersji - a więc najtrwalszej, dającej żywe, świetliste wybarwienia - to indygo. W Europie pozyskiwano go we wczesnym średniowieczu (i późniejszym zresztą też) z urzetu barwierskiego - roślina ta została później wyparta przez dalekowschodni indygowiec barwierski, który jest wydajniejszy. A jeszcze później indygodyna, czyli czysty najczystszy barwnik (w indygo, czy to z urzetu czy z indygowca są domieszki poza samym "czynnikiem barwiącym") została zsyntetyzowana chemicznie.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Rudości // Reddish brown
Gwoil uzupełnienia - efekty barwienia kruszyną na pokazie w Gieczu.
Alder buckthorn bark dyeing effects.
Alder buckthorn bark dyeing effects.
środa, 18 września 2013
Bezik (i inne kolorki)
Tak tylko na szybko, bo czasu ostatnio mam stanowczo za mało: kolejne efekty barwienia bzem.
Tym razem był to większy kupon tkaniny, a do tego testowo kilka skrawków - gdzieś mi niestety jeden z nich zniknął zanim zdążyłam zrobić zdjęcie.
Tym razem był to większy kupon tkaniny, a do tego testowo kilka skrawków - gdzieś mi niestety jeden z nich zniknął zanim zdążyłam zrobić zdjęcie.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
sobota, 30 marca 2013
Jajeczne farbowanie
Kurkuma, cebulowe łuski, buraki i modra kapusta.
Przy okazji barwienia kraszanek wrzuciłam do garów i po trochę wełny.
A na końcu wrzuciłam włóczkę z kapusty do octu :)
Przy okazji barwienia kraszanek wrzuciłam do garów i po trochę wełny.
A na końcu wrzuciłam włóczkę z kapusty do octu :)
Czary mary, alchemia ;)
Ja swoje święta obchodziłam w Równonoc, ale dla tych co będą jutro świętować - wszystkiego dobrego :) I dla tych co obchodzą dłuższe wolne - tyż, cobyście zdrowi byli (bo jak mawia moja mama - wszystko inne można ukraść... ;) ).
piątek, 21 października 2011
Pleciuga
Co można zrobić z włóczki? Dużo można. Ja bardzo lubię wszelakie plecionki - warkoczyki, bransoletki, paski.
A i w obozie historycznym zawsze się jakiś sznureczek przyda, tym bardziej że większość ekipy to posiadacze bujnego uwłosienia na czubku - w końcu jak to wygląda, elegancko uszyty strój i frotka na włosach.
A i w obozie historycznym zawsze się jakiś sznureczek przyda, tym bardziej że większość ekipy to posiadacze bujnego uwłosienia na czubku - w końcu jak to wygląda, elegancko uszyty strój i frotka na włosach.
wtorek, 11 października 2011
Doniesienia z pola bitwy ;-)
środa, 24 sierpnia 2011
Tunika
Dziś coś z działalności kramowo-rzemieślniczej:
tunika uszyta na zamówienie - szyta ręcznie, z ciekawej, choć cholernie ciężkiej do szycia wełny, obszywana cieńszą wełenką farbowaną w liściach brzozy.
Część sympatycznego zestawu, składającego się z wełnianych kraciastych spodni - też są na zdjęciach i koszuli z naturalnego lnu.
tunika uszyta na zamówienie - szyta ręcznie, z ciekawej, choć cholernie ciężkiej do szycia wełny, obszywana cieńszą wełenką farbowaną w liściach brzozy.
Część sympatycznego zestawu, składającego się z wełnianych kraciastych spodni - też są na zdjęciach i koszuli z naturalnego lnu.
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Farbowanie v. 3 - wrrrrrrotycz
Tym razem będzie o farbowaniu wrotyczem.
Miało być wcześniej, ale dopiero dzisiaj udało mi się zgrać z aparatu zdjęcia.
Wrotycz jest dosyć pospolicie występującą roślinką, o tej porze roku można spotkać go na łąkach, nieużytkach, gruzowiskach - w mojej okolicy na przykład dużo rośnie przy torach kolejowych. Raczej nie na terenach podmokłych.
Wrotycz jest tak poza tym trujący, no ale jeśli nie zamierzamy go jeść - ani spijać barwnika - to nic nam nie grozi (chociaż z drugiej strony kiedyś go do potraw dodawano... ale też używano sporej ilości innych niespecjalnie zdrowych specyfików).
Miało być wcześniej, ale dopiero dzisiaj udało mi się zgrać z aparatu zdjęcia.
Wrotycz jest dosyć pospolicie występującą roślinką, o tej porze roku można spotkać go na łąkach, nieużytkach, gruzowiskach - w mojej okolicy na przykład dużo rośnie przy torach kolejowych. Raczej nie na terenach podmokłych.
Wrotycz jest tak poza tym trujący, no ale jeśli nie zamierzamy go jeść - ani spijać barwnika - to nic nam nie grozi (chociaż z drugiej strony kiedyś go do potraw dodawano... ale też używano sporej ilości innych niespecjalnie zdrowych specyfików).
środa, 27 lipca 2011
Farbowanie v. 2 - orzech orzech, wyłaź ze skórki ;-)
Się zapuściłaaaaam - miała być notka zaraz po dyplomie, a tu już się koniec lipca zbliża.
Za to będzie nie o przędzeniu a o farbowaniu, bo w międzyczasie zrobiłam skok na ogródek sąsiada w celu pozyskania surowca na barwnik.
A surowcem owym były orzechy włoskie - sąsiad i tak chciał obciąć gałęzie zwieszające się nad ścieżką, więc co się dobro miało zmarnować ;)
Za to będzie nie o przędzeniu a o farbowaniu, bo w międzyczasie zrobiłam skok na ogródek sąsiada w celu pozyskania surowca na barwnik.
A surowcem owym były orzechy włoskie - sąsiad i tak chciał obciąć gałęzie zwieszające się nad ścieżką, więc co się dobro miało zmarnować ;)
sobota, 25 czerwca 2011
Farbowanie v.1 - notka stara
Jakiś czas temu postanowiłam pobawić się w roślinne farbowanie wełny - oraz kilku skrawków lnu, dla porównania (i sprawdzenia, czy len faktycznie, jak wieść gminna głosi, tak ciężko się farbuje naturalnie - oraz na ile radosne kolory lnu noszone w "ruchu" są fantazją).
Subskrybuj:
Posty (Atom)





