Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barwniki naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barwniki naturalne. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 września 2014

Indygo i koszenila // Indigo & cochenille

Już od dawna chciałam dodać do swojej średniowiecznej palety kolorów niebieski i czerwony - kolory we wczesnym średniowieczu bardzo cenione, ale i wyceniane ;)

Barwnik niebieski w jego najlepszej wersji - a więc najtrwalszej, dającej żywe, świetliste wybarwienia - to indygo. W Europie pozyskiwano go we wczesnym średniowieczu (i późniejszym zresztą też) z urzetu barwierskiego - roślina ta została później wyparta przez dalekowschodni indygowiec barwierski, który jest wydajniejszy. A jeszcze później indygodyna, czyli czysty najczystszy barwnik (w indygo, czy to z urzetu czy z indygowca są domieszki poza samym "czynnikiem barwiącym") została zsyntetyzowana chemicznie. 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

środa, 18 września 2013

Bezik (i inne kolorki)

Tak tylko na szybko, bo czasu ostatnio mam stanowczo za mało: kolejne efekty barwienia bzem.
Tym razem był to większy kupon tkaniny, a do tego testowo kilka skrawków - gdzieś mi niestety jeden z nich zniknął zanim zdążyłam zrobić zdjęcie.



poniedziałek, 26 sierpnia 2013

"Każdy dzień lata dniem farbowania" *

A na pewno każdy weekend.

Od początku lipca bawię się w naturalne barwienie praktycznie co tydzień - czasem tak dla własnej radochy i eksperymentów, a czasem w ramach pokazów, w  których sporej ilości bierzemy udział, ja barwiąc a czasem przędąc i tkając, a Rudi robiąc tarcze lub rzeźbiąc.


sobota, 30 marca 2013

Jajeczne farbowanie

Kurkuma, cebulowe łuski, buraki i modra kapusta.

Przy okazji barwienia kraszanek wrzuciłam do garów i po trochę wełny.
A na końcu wrzuciłam włóczkę z kapusty do octu :)


Czary mary, alchemia ;)


Ja swoje święta obchodziłam w Równonoc, ale dla tych co będą jutro świętować - wszystkiego dobrego :) I dla tych co obchodzą dłuższe wolne - tyż, cobyście zdrowi byli (bo jak mawia moja mama - wszystko inne można ukraść... ;) ).


piątek, 21 października 2011

Pleciuga

Co można zrobić z włóczki? Dużo można. Ja bardzo lubię wszelakie plecionki - warkoczyki, bransoletki, paski.
A i w obozie historycznym zawsze się jakiś sznureczek przyda, tym bardziej że większość ekipy to posiadacze bujnego uwłosienia na czubku - w końcu jak to wygląda, elegancko uszyty strój i frotka na włosach.

wtorek, 11 października 2011

Doniesienia z pola bitwy ;-)

Tym razem będzie krótko ale o kilku sprawach - wkrótce więcej się rozpiszę o farbowaniu bzem, kiedy już efekty wyjdą z michy :)

Pisałam poprzednio, że zabrałam się za tkanie. Może to za dużo powiedziane, bo jak na razie udało mi się zrobić jedną krajkę - cóż, z czasem ostatnio ciężko.


środa, 24 sierpnia 2011

Tunika

Dziś coś z działalności kramowo-rzemieślniczej:
tunika uszyta na zamówienie - szyta ręcznie, z ciekawej, choć cholernie ciężkiej do szycia wełny, obszywana cieńszą wełenką farbowaną w liściach brzozy.
Część sympatycznego zestawu, składającego się z wełnianych kraciastych spodni  - też są na zdjęciach i koszuli z naturalnego lnu.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Farbowanie v. 3 - wrrrrrrotycz

Tym razem będzie o farbowaniu wrotyczem.
Miało być wcześniej, ale dopiero dzisiaj udało mi się zgrać z aparatu zdjęcia.

Wrotycz jest dosyć pospolicie występującą roślinką, o tej porze roku można spotkać go na łąkach, nieużytkach, gruzowiskach - w mojej okolicy na przykład dużo rośnie przy torach kolejowych. Raczej nie na terenach podmokłych.
Wrotycz jest tak poza tym trujący, no ale jeśli nie zamierzamy go jeść - ani spijać barwnika - to nic nam nie grozi (chociaż z drugiej strony kiedyś go do potraw dodawano... ale też używano sporej ilości innych niespecjalnie zdrowych specyfików).

środa, 27 lipca 2011

Farbowanie v. 2 - orzech orzech, wyłaź ze skórki ;-)

Się zapuściłaaaaam - miała być notka zaraz po dyplomie, a tu już się koniec lipca zbliża.
Za to będzie nie o przędzeniu a o farbowaniu, bo w międzyczasie zrobiłam skok na ogródek sąsiada w celu pozyskania surowca na barwnik.
A surowcem owym były orzechy włoskie - sąsiad i tak chciał obciąć gałęzie zwieszające się nad ścieżką, więc co się dobro miało zmarnować ;)

sobota, 25 czerwca 2011

Farbowanie v.1 - notka stara

Jakiś czas temu postanowiłam pobawić się w roślinne farbowanie wełny - oraz kilku skrawków lnu, dla porównania (i sprawdzenia, czy len faktycznie, jak wieść gminna głosi, tak ciężko się farbuje naturalnie - oraz na ile radosne kolory lnu noszone w "ruchu" są fantazją).