Miało być więcej, więc czas na kolejny wreszcie dokończony post z kategorii "wersje robocze". Ten należał do tej kategorii wystarczająco długo, żeby wreszcie móc objawić się światu, mianowicie coś koło półtorej roku. Całkiem sporo jak na dojrzewanie do publikacji ;) Oczywiście tak długi czas wynikał głównie z mojego lenistwa, bo ciągle a to nie miałam czasu obrobić potrzebnych zdjęć, a to okazało się że brak mi jakiejś ilustracji, wreszcie zrobienie zdjęcia moim własnym szpilom, które posiadam też już dosyć długo, też okazało się epicką przygodą: na wyjazdach zazwyczaj zapominałam, że miałam takie zdjęcie zrobić, w domu nie było czasu. Ale wreszcie - motywacja jest, święta są to można popisać bez wyrzutów sumienia (jest też pierwsza w nocy, nie ma to jak pora na wenę...) więc oto jest ;)
Przyjmuje się, zarówno na podstawie znalezisk fragmentów tekstyliów, jak i ikonografii,