czyli taka ciekawostka, którą znalazłam szukając informacji do dłuższego wpisu o pokrowcach na nogi, który to wpis się pisze się :)
piątek, 16 stycznia 2015
piątek, 9 stycznia 2015
Trésors carolingiens
Miałam coś więcej napisać, ale po trzech godzinach skrobania i sklejania ilustracji stwierdziłam, że jednak nie mam dziś ani siły ani chęci ani nastroju.
Ale przy okazji uzupełniania informacji znalazłam takie ładne coś:
Trésors carolingiens a tam trochę cieszących oko obrazów, opatrzonych pewną ilością informacji o epoce.
I jeszcze jedno fajne - kiedyś gdzieś wrzucałam fragmenty tapiserii z Girony. Oto i ona w całej okazałości - zdjęcie z wiki. Zwierzątka w dolnej ćwiartce są przeurocze, mogłabym mieć je na plakacie :)
Do następnego!
Ale przy okazji uzupełniania informacji znalazłam takie ładne coś:
Trésors carolingiens a tam trochę cieszących oko obrazów, opatrzonych pewną ilością informacji o epoce.
I jeszcze jedno fajne - kiedyś gdzieś wrzucałam fragmenty tapiserii z Girony. Oto i ona w całej okazałości - zdjęcie z wiki. Zwierzątka w dolnej ćwiartce są przeurocze, mogłabym mieć je na plakacie :)
I próba rekonstrukcji całości, także zdjęcie z wiki:
Do następnego!
niedziela, 28 grudnia 2014
Czym Gotlandki narzutkę upinały - czyli o szpilach i tym, że wyspiarze się zawsze muszą wyróżniać ;)
Miało być więcej, więc czas na kolejny wreszcie dokończony post z kategorii "wersje robocze". Ten należał do tej kategorii wystarczająco długo, żeby wreszcie móc objawić się światu, mianowicie coś koło półtorej roku. Całkiem sporo jak na dojrzewanie do publikacji ;) Oczywiście tak długi czas wynikał głównie z mojego lenistwa, bo ciągle a to nie miałam czasu obrobić potrzebnych zdjęć, a to okazało się że brak mi jakiejś ilustracji, wreszcie zrobienie zdjęcia moim własnym szpilom, które posiadam też już dosyć długo, też okazało się epicką przygodą: na wyjazdach zazwyczaj zapominałam, że miałam takie zdjęcie zrobić, w domu nie było czasu. Ale wreszcie - motywacja jest, święta są to można popisać bez wyrzutów sumienia (jest też pierwsza w nocy, nie ma to jak pora na wenę...) więc oto jest ;)
Przyjmuje się, zarówno na podstawie znalezisk fragmentów tekstyliów, jak i ikonografii,
Przyjmuje się, zarówno na podstawie znalezisk fragmentów tekstyliów, jak i ikonografii,
wtorek, 16 grudnia 2014
Fińskie - lecz nie tylko - sukienki // Finnish dresses
Tym razem coś z zimowymi fotami, w ramach przywoływania zimy, bo póki co u mnie pogoda deszczowo paskudna i już nie mogę się doczekać śniegu :D Notka się wyczekała z półtorej roku jak nie więcej, więc wreszcie jej kolej :D
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Torba z Haithabu // Haithabu bag
Uwaga - w 2023 dodane uwagi i link do artykułu Davida zbierającego wiedzę na temat toreb. Link na końcu.
Wśród licznych znalezisk drewnianych z Haithabu dawno dawno temu przykuły moją uwagę elementy opisywane jako bigle od torby. Znalazłam je dobrych kilka lat temu na którymś z niemieckojęzycznych forów rekonstrukcyjnych, w postaci skanu z książki "Die Holtzfunde von Haithabu". Udało mi się znaleźć także wymiary, natomiast brak było szerszego opisu.
Wśród licznych znalezisk drewnianych z Haithabu dawno dawno temu przykuły moją uwagę elementy opisywane jako bigle od torby. Znalazłam je dobrych kilka lat temu na którymś z niemieckojęzycznych forów rekonstrukcyjnych, w postaci skanu z książki "Die Holtzfunde von Haithabu". Udało mi się znaleźć także wymiary, natomiast brak było szerszego opisu.
środa, 24 września 2014
Indygo i koszenila // Indigo & cochenille
Już od dawna chciałam dodać do swojej średniowiecznej palety kolorów niebieski i czerwony - kolory we wczesnym średniowieczu bardzo cenione, ale i wyceniane ;)
Barwnik niebieski w jego najlepszej wersji - a więc najtrwalszej, dającej żywe, świetliste wybarwienia - to indygo. W Europie pozyskiwano go we wczesnym średniowieczu (i późniejszym zresztą też) z urzetu barwierskiego - roślina ta została później wyparta przez dalekowschodni indygowiec barwierski, który jest wydajniejszy. A jeszcze później indygodyna, czyli czysty najczystszy barwnik (w indygo, czy to z urzetu czy z indygowca są domieszki poza samym "czynnikiem barwiącym") została zsyntetyzowana chemicznie.
wtorek, 19 sierpnia 2014
Suknia dla Ody
Katla poprosiła mnie, czy na okazję pokazu, w którym uczestniczyliśmy, dałabym radę pożyczyć jej coś, co nada się jako strój dla wielmoży. Dać to bym dała, ale Katla jest ode mnie nieco niższa i dużo chudsza, więc w mojej kiecce by się utopiła. I tak, od słowa do słowa, wymyśliłyśmy, żeby suknię uszyć. Suknię dla Ody.
Ody Dytrykówny.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Rudości // Reddish brown
Gwoil uzupełnienia - efekty barwienia kruszyną na pokazie w Gieczu.
Alder buckthorn bark dyeing effects.
Alder buckthorn bark dyeing effects.
środa, 9 lipca 2014
Przerwa na reklamę
Będzie przerwa na reklamę, ale nie żadna prywata, tylko całkiem ciekawy projekt, z pogranicza tematów historycznych i artystycznych.
Nigdy tu jeszcze nic nie reklamowałam ani nie robiłam wezwań do boju, ale ten projekt mi się bardzo, bardzo, bardzo spodobał. Wiecie, mimo całego mojego upodobania do zgrzebnych wełenek i ogólnego rekonstrukcyjnego looku raczej w stylu "pastucha ze stepów" (oczywiście gdybym odtwarzała stepowca ;) Ale wiadomo, o co chodzi :) ) niż księżniczki z dworu konuga (jak się kiedyś na święto odwaliłam w najlepsze ciuchy, to mnie kumpel nie poznał :D ), bardzo, bardzo lubię te cudne, połyskliwe, luksusowe materiały, grę faktur i kolorów, precyzyjne hafty i aplikacje... Na takie bajery w wersji reko, żeby to zrobić tak jak być powinno, a nie lecieć półśrodkami typu szantung everywhere, mnie nie stać. I nawet specjalnie mnie nie interesuje bycie odwaloną paprotką, w końcu do tego przydałaby się np. służba do brudnej roboty, ale czasem, kiedy nikt nie widzi, owijam się w domu w sari i zalegam w błogości :D
Nie dziwi więc chyba, że projekt o którym chcę napisać, przykuł moją uwagę.
Nigdy tu jeszcze nic nie reklamowałam ani nie robiłam wezwań do boju, ale ten projekt mi się bardzo, bardzo, bardzo spodobał. Wiecie, mimo całego mojego upodobania do zgrzebnych wełenek i ogólnego rekonstrukcyjnego looku raczej w stylu "pastucha ze stepów" (oczywiście gdybym odtwarzała stepowca ;) Ale wiadomo, o co chodzi :) ) niż księżniczki z dworu konuga (jak się kiedyś na święto odwaliłam w najlepsze ciuchy, to mnie kumpel nie poznał :D ), bardzo, bardzo lubię te cudne, połyskliwe, luksusowe materiały, grę faktur i kolorów, precyzyjne hafty i aplikacje... Na takie bajery w wersji reko, żeby to zrobić tak jak być powinno, a nie lecieć półśrodkami typu szantung everywhere, mnie nie stać. I nawet specjalnie mnie nie interesuje bycie odwaloną paprotką, w końcu do tego przydałaby się np. służba do brudnej roboty, ale czasem, kiedy nikt nie widzi, owijam się w domu w sari i zalegam w błogości :D
Nie dziwi więc chyba, że projekt o którym chcę napisać, przykuł moją uwagę.
środa, 4 czerwca 2014
Gołe męskie nóżki...
... czyli kolejny raz nieco ikonografii.
Miało być o męskich i damskich ubiorach, miało być o używaniu i nie używaniu podkrojów... I będzie, ale jeszcze nie tak zaraz - mam ostatnimi czasy dużo pracy, a nie lubię pisać po łebkach, byle tylko była nocia ;)
Ale, żebyście o mnie zupełnie nie zapomnieli, wypadałoby się co jakiś czas odezwać.
Temat będzie, z racji zbliżającego się lata - letni ;) A w każdym razie na lato przydatny.
Miało być o męskich i damskich ubiorach, miało być o używaniu i nie używaniu podkrojów... I będzie, ale jeszcze nie tak zaraz - mam ostatnimi czasy dużo pracy, a nie lubię pisać po łebkach, byle tylko była nocia ;)
Ale, żebyście o mnie zupełnie nie zapomnieli, wypadałoby się co jakiś czas odezwać.
Temat będzie, z racji zbliżającego się lata - letni ;) A w każdym razie na lato przydatny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)