sobota, 28 września 2019

Hedeby SpecOps

... czyli o pewnej ciekawej czapce, którą już dawno chciałam uszyć, ale potrzebowałam motywacji ;)




Nakrycia głowy na epokę wikingów to wcale nie taki oczywisty temat. W rekonstrukcji najszerzej chyba używa się półkulistych czap, zazwyczaj obszytych dowolnym futerkiem, na drugim miejscu są kaptury - i dotyczy to płci obojga. Czapka z futerkiem (czasem w postaci niespecjalnie trafionej moim zdaniem interpretacji jaką jest tzw. "krasnoludka", zszyta z dwóch dużych trójkątów i klapiąca na bok) albo kaptur to podstawowe elementy zestawu "randomowego wikinga rekonstrukcyjnego".
I nie jest to dziwne, bo użycie nakryć głowy różnego rodzaju można chyba uznać za pewnik. Sugerują nam to znaleziska - mimo iż brak kompletnego z terenu Skandynawii i terenów skandynawskich kolonii (poza kapturem ze Skjoldehamn), mamy sporo różnych większych i mniejszych fragmentów, mówiących zarówno o męskich jak i kobiecych nakryciach głowy. Sugerują przedstawienia - część trudna jest do jednoznacznej interpretacji, jednak niektóre dosyć wyraźnie wskazują, że delikwent ma jakąś czapkę na głowie. No i sama praktyka - trudno byłoby obejść się w warunkach klimatycznych środkowej i północnej Europy bez jakiejś osłony głowy. Dochodzą do tego także oczywiście potencjalne względy kulturowe, obyczajowe - określone nakrycie głowy może być świetnym sposobem pokazania statusu, pozycji społecznej, etc.

Nie o czapkach en generale mam jednak dziś zamiar pisać, a o konkretnym typie. Jest to mianowicie "pillbox hat". Nazwa angielska nawiązuje do typu kapelusza cywilnego o podobnym kształcie, no a jego nazwa, tutaj łatwo się raczej domyślić, do kształtu pudełeczek, w których sprzedawane były leki.

Z nazw polskich najbardziej pasować będzie chyba toczek (ale nie jeździecki :D ) lub krymka - krymka (lub "tiubietiejka") jest też najbliższa konstrukcyjnie, bo to też pionowy otok i płaskie denko.

Kapelutek Jackie Kennedy dla ilustracji o jaki kształt chodzi :)

Jak rzecz ma się do epoki wikingów? I jak ma się do Hedeby, bo taka właśnie czapeczka stała się częścią zestawu hedebiańskiego dla Krzaka? I tutaj dochodzimy do sedna...

Czapki typu pillbox w historii mody Europejskiej reprezentację mają silną i przez całe wieki. Pojawiają się od starożytności do nowożytności - proste i ozdobne, z wełny, z filcu...
U schyłku starożytności były częścią ubioru rzymskich legionistów ale być może i urzędników. Nazywane były "pileus pannonicus" i w przeciwieństwie do "zwykłego" pileusu nie stożkowate ale właśnie płaskie. Tak interpretowane są nakrycia głowy postaci na rzeźbie poniżej:

Grupa Tetrarchów, rzeźba datowana na IV w, obecnie będąca częścią weneckiej Bazyliki św. Marka
Z V w. mamy przykład użycia tego typu nakrycia głowy wśród Anglosasów - ma je postać przedstawiona na ceramicznej urnie ze Spong Hill.

Zdjęcie ze strony British Library
I tutaj zbliżamy się już do czasów bliższych nas interesujących i do karolińskiej Europy Zachodniej, mianowicie do datowanego na VII-X w. znaleziska z niderlandzkiego Leens. Ta, zachowana niemalże w całości czapka interesuje nas najbardziej.
Zdjęcie i rysunek z "Journal of Archaeology in the Low Countries"
Czapka wykonana jest z trzech fragmentów tkanej w diament wełenki. Jest ona dobrej jakości, jednak w diamentowym wzorze pojawia się dużo błędów tkackich. Wewnętrzne brzegi są podwinięte i zabezpieczone "ściegiem kocowym", natomiast cuzamen do kupy kawałki łączy ozdobny ścieg w typie wielokrotnie zapętlonego łańcuszka (rozrysowany jest ładnie w artykule, kto ciekawy niech szuka :) ). Badacze zwracają uwagę, że ta czapeczka pod względem konstrukcji jest niemal identyczna jak te ze znalezisk grenlandzkich, datowanych od XII do XIV w., co jeszcze bardziej pokazuje, że ten typ nakrycia głowy był szerokim i długo utrzymującym się trendem.

I za fragment takiego właśnie typu czapki uznawany jest kawałek tkaniny znaleziony w Hedeby.
Kawałek ten, o oznaczeniu S35, jest jednym ze znalezisk z osady, konkretnie z instalacji uznawanej za pozostałości studni. Nosi ślady mocnego zużycia, więc być może owa sztuka ubioru została po prostu wyrzucona, a może upadła i użytkownik uznał, że nie ma sensu jej ratować. Fragment ma wymiary 15 x 30 cm, w zasadzie to dwa kawałki wełny w splocie skośnym, zszyte razem.


Dlaczego badacze uznają ten niepozorny kawałek za fragment czapki? Składa się na to szereg argumentów. Pierwszym jest przebieg ściegu łączącego kawałki, biegnącego po łuku, jakby łączył z czymś element zbliżony do koła. Faktycznie, gdy porównać go z ułożeniem ściegu na czapce z Leens, połączenie nasuwa się samo.

Rysunek elementu S35
Następnie fakt, że fragment, w szczególności wierzch szwu, są mocno "znoszone" - co może sugerować, że był szwem na krawędzi, narażony na tarcie, tak jak ma to miejsce w przypadku krawędzi pillboxa.

Kolejny argument to właśnie analogia do znaleziska z Leens - stosunkowo bliskiego geograficznie, z osady określanej jako "terpen", o których Brandenburgh w artykule o niderlandzkich znaleziskach pisze, że więcej powiązań - kulturowych, handlowych, w zakresie kultury materialnej - miały ze Skandynawią, północnymi Niemcami i anglosaską Anglią niż resztą Niderlandów, z terenów, które graniczyły z ziemiami Danów i częściowo były w pewnych okresach pod ich władzą. Pewne rozwiązania modowe mogły być na takich granicznych i najpewniej były podpatrywane przez handlujące tutaj, wojujące, okupujące czy przybywające w pokoju ludy.

Ostatnim elementem układanki jest występowanie tego typu czapek wśród znalezisk z Grenlandii, mające dowodzić zakorzenienia ich w kulturze materialnej i modzie Skandynawów.



Zasadniczo dla mnie te argumenty mają sens, dlatego też uszyłam Krzakowi taką czapkę - właściwie dostał ją ode mnie do kompletu z kompletem, jako prezent urodzinowy. A poza tym już od bardzo dawna, właściwie od znalezienia artykułu o niderlandzkich znaleziskach, chciałam którąś z tamtych czapek uszyć - kiedy wczytując się w książkę Hagg o tekstyliach z osady natrafiłam na opis niepozornego fragmentu, a później w poszukiwaniach internetowych także na próby rekonstrukcji czapek w tym typie - postanowiłam ją wreszcie zrealizować.

Uszyłam ją z resztki wełny w diament jaka została mi z szycia krzakowych bryczesów. Kolor granatowy pasował do reszty bogatego stroju, no a diamencik nawiązuje do znaleziska z Leens. Krój jest jednakże uproszczony w stosunku do niego - górna część z jednego a nie z dwóch kawałków.
Nie bawiłam się także w szwy ozdobne, jako że w znalezisku z Hedeby takowych nie było.
Efekt uważam jest bardzo twarzowy - a w każdym razie pasuje ten typ czapki do Krzaka. Zapinka to już jego dodatek, stwierdził, że w ten sposób jej może nie zgubi, no i skojarzyło mu się z odznakami oddziałów na furażerkach. 

No dobrze, a dlaczego "Hedeby SpecOps"? Ano dlatego, że pillboxa można też ubrać na bakier, niczym beret albo furażerkę, i wyglądać jak badassowy twardziel z filmu o komandosach :D Krzak często tak ją nosi i przez nasze podśmiechujki się nam przyjęła taka właśnie nazwa.



Karol ochoczo podchwycił ten sposób noszenia, chociaż póki co tylko pożyczonego pillboxa.
Sam, cóż, nie może się zdecydować na kolor czapki dla siebie... Ah, problemy rekonstruktorów :D


No, i takimi dwoma zdjęciami oko cieszącymi zakończę wpis na temat ciekawej i jak dobrze pasującej dla persony z Hedeby czapeczki. A co w następnym odcinku.... To się okaże :) 

1 komentarz: