wtorek, 29 maja 2012

Kiecka z Pskova

Dziś na tapecie - interesująca sukienka według znaleziska z rosyjskiego Pskova. Czyli co nosili Waregowie - a raczej ich małżonki, o ile akurat były Skandynawkami ;)

Od roku 2004 w Pskovie prowadzone były wykopaliska, których owocem było m. in. odkrycie trzech grobów komorowych, a później, w ostatnim z nich - pozostałości tekstyliów. Datowane było to wszystko na X w.
Były to tkaniny lniane i jedwabne, prawdopodobnie w pudełku z obłogu brzozowego.




Pozostałości obłogu - być może pudełka.

Rysunek komory grobowej - a to czerwone 
to właśnie nasze pudełeczko z ciekawą zawartością.

Znaleziono także parę broszy żółwiowych pod którymi też przechowały się fragmenty tkaniny.

Tym razem rozpiszę się bardziej tylko o tym, co naukowcy uznali za pozostałości sukni - o sukni fartuchowej będzie kiedy też ją uszyję - czyli mam nadzieje wkrótce, bo materiały już mam :)

Lnu nie zachowało się wiele - pętelki przy broszach oraz fragmenty dekoltu.


Znalezisko.

                                             
I rysunek. 

Pierwotnie len był prawdopodobnie w kolorze niebieskim. Niebieskie były też pętle sukni fartuchowej - więc być może i ona sama. 
Ja w swojej rekonstrukcji użyłam niebarwionego lnu ponieważ nie znalazłam nigdzie tkaniny w odpowiednim odcieniu niebieskiego - takim jak najbardziej przypominającym naturalnie barwiony - nie miałam też jak samodzielnie zafarbować materiału. 
Takie mniej więcej odcienie niebieskiego uzyskuje się na lnie:

Zestawienie ze zdjęć z sieci.

Poza lnem były jednak także fragmenty jedwabiu, który przechował się dużo lepiej. Są to jedwabne mankiety, pierwotnie czerwone. Ich obwód to około 20 cm, a szerokość 12 cm - kawał jedwabiu.

Mankiet, po lewej wylot. 

I drugi, gorzej zachowany.

Kolejnym fragmentem jest pas jedwabiu szerokości ok. 4,5 cm - wg. badaczy mogło to być wykończenie dołu sukni. Także on pierwotnie miał być czerwony.

Pas jedwabiu.

I jeszcze raz.

Jaki "pomysł na kieckę" wyciągnęli z tych fragmentów rosyjscy badacze?
W ich interpretacji suknia była szeroką tubą bez klinów, z doszytymi rękawami. 
Marszczone ściągnięcie pod szyją dopasowywało obwód tuby do ramion użytkowniczki, zaś dół pozostawał szeroki, o dużym obwodzie, co pozwalało swobodnie chodzić. 
Jest to dosyć uznaniowa interpretacja ponieważ zachowane fragmenty a) są małe, b) zostały znalezione nie "na osobie" co mogłoby podpowiedzieć coś w kwestii tego jak to wszystko było noszone, ale jako osobny, ładnie poskładany dar złożony do grobu - dzięki temu zresztą przetrwały. 
Wg. artykułu "Предварительные итоги исследования текстиля из погребения №3 Старовознесенского IY раскопа в Пскове. " E. Zubkowej i O. Orfińskiej taka propozycja rekonstrukcji ubioru oparta jest, poza oczywiście znaleziskiem, na teoriach skandynawskich badaczy tekstyliów z wczesnego średniowiecza. Autorki nie piszą nic o tym, czy suknia posiadała kliny, ponieważ nie zachowało się nic, co mogło by wskazywać na ich obecność lub brak - zdecydowały się na postać bez klinów. 
W przypadku sukni fartuchowej sprawa była o tyle łatwiejsza, że zachowało się znacznie więcej materiału, stąd taka a nie inna interpretacja i pomysł na sposób noszenia tego elementu.

Rozrysowane suknie

Wizualizacja jak to mogło być noszone

Moim zdaniem jest to ciekawa interpretacja. Krój sukni z prostokątów na kształt tuby ma sens kiedy jest owa tuba u góry zwężona za pomocą marszczeń i sznureczka do wiązania, a przy tym:
- można taką kieckę uszyć bez marnowania ani kawałka materiału - po prostu zszywając płaty tkaniny i doszywając rękawy
- nadaje się i na ciążę i na czas pomiędzy kolejnymi ciążami - nie zapominajmy że w tamtej epoce (i długo po niej zresztą też) kobiety w ciąże zachodziły co rok-dwa lata jeśli nie miały żadnych problemów z płodnością - no, i mąż był gdzieś w okolicy ;-) 
- dodatkowo przez rozcięcie łatwo wyjąć cyca do karmienia a potem zawiązać pod szyją żeby nie wiało

To skoro już się rozpisałam, czas na obrazki, czyli moja rekonstrukcja sukni z Pskova. Tadam! ;-)

Suknia z przodu


I z tyłu


Wykończenie pod szyją

Rękawy i szerokie mankiety na nich

Zdjęcia znaleziska w artykule oraz moja wiedza o tych tekstyliach pochodzą z następujących stron:


A przede wszystkim z artykułu "Предварительные итоги исследования текстиля из погребения №3 Старовознесенского IY раскопа в Пскове" zamieszczonego m.in. tutaj za pomoc w którego tłumaczeniu podziękowania należą się mojej Matce Rodzicielce :] 
Tutaj udało mi się go znaleźć w wersji łatwiejszej do wrzucenia do translatora, jakby się ktoś chciał zaznajomić. 

Cóż, jeśli ktoś chciałby odtwarzać "Wareżkę" to ma w postaci tego znaleziska niemalże cały komplet stroju - nic, tylko brać i korzystać... Jakoś jeszcze nigdy nie udało mi się zobaczyć w Polsce kogoś w takim stroju. A dzikich miksów za to nie brakuje. 

9 komentarzy:

  1. Tego typu sukienkę widziałam w muzeum statków wikińskich w Roskilde, trochę wątpiłam w tą interpretacje bo była to pokazówka dla dzieciaków.
    Może na podstawie takich fragmentów wysnuwanie wniosków na temat całej odzieży nie jest trochę problematyczne ale... sama to mam bo opracowuję groby z okresu rzymskiego, gdzie tekstylia zachowały się pod ostrogami w dwóch warstwach i interpretują to jako owijacze plus spodnie - taka rola archeologa. Grunt że są na ten temat publikacje naukowe, przynajmniej naukowiec ma jakieś argumenty a nie tylko "bo tak jest wygodniej" jak to bywa w naszym światku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhy, kto wie, czy przy braku bezpośrednich dowodów jakimś tam argumentem do wyprowadzania teorii nie jest też to "wygodniej" - tylko dobrze zamaskowane odpowiednio naukowo brzmiącym wywodem ;-)

      Nie pamiętam z Roskilde takiej sukienki :( Może nie zwróciłam uwagi, bo bardziej na statki patrzyłam.

      Ogólnie wydaje mi się, że tutaj jest dosyć logiczny tego typu wykrój - w sukience krojonej z wąskich kawałków i poszerzanej klinami marszczenie pod szyją było by, z praktycznego punktu widzenia zbędne, mogłoby mieć rolę tylko czysto ozdobną.

      Ostatnio rozgryzałam też pomysł badaczy na suknię z fińskiego Eura - będę jeszcze o tym więcej pisać, ale tak skrótowo - pomysł jest pod względem kroju bardzo bardzo logiczny, szczególnie jeśli rozpisze się go na tkaninę o szerokości np. 50 cm.
      Coraz bardziej zastanawiam się ile jest słuszności w najpowszechniejszym w reko kroju sukni...?

      Usuń
    2. A orientowałaś się może jak z analogiami do Bizancjum? Słowiańszczyzna wschodnia prowadziła dosyć ożywione kontakty, skoro jest sporo ozdób inspirowanych bizancjum to możliwym jest też adaptowanie wzorów ubrań - w końcu elementy stroju nie były tylko upiększeniem ale miały też jakieś funkcje użytkowe.

      Trochę czytałam o stroju Fińskim, ze względu na moje bałtyjskie zainteresowania i sama zastanawiałam się czy następnej kiecy tak nie uszyć. Mogę też polecić artykuł Jaany Riikonen "A Message of Dress from Finland Proper - a Viking Age Grave and Costume Reconstruction" mogę się podzielić :).

      Usuń
    3. Yup, ten krój kojarzy mi się bardzo z dalmatykami - z tym, że rękawy, zwężone i obszyte, bardziej przypominają te na paniach z mozaiki z San Vitale.
      Nie doszukałam się natomiast nic co mogło by wskazywać na podobne wykończenia dekoltu.
      Ciekawe - może to takie "w pół drogi": krój sukni wzorowany na miejscowych, ale jednocześnie zachowane sukni fartuchowej i brosz żółwiowych jako wyznacznika przynależności?
      Z drugiej strony skandynawscy badacze proponowali wzór sukni plisowanej ściąganej czymś pod szyją, np. Flemming Bau w odniesieniu do strojów z Birki - czyli podobnie jak tutaj.

      Ja też ostatnio siedzę w fińskiej tematyce - po części skoli pomocy znajomej w skompletowaniu fińskiego stroju, a po części w związku z bałtyjskimi wpływami na Gotlandii, która jest moim konikiem i tematem rekonstrukcji ;-)
      Szukam w ogóle czegoś, książki, artykułu, czegokolwiek, właśnie o bałtyjskich wpływach na Gotlandii - widać je gołym okiem, ale interesuje mnie "wzór", to na jakiej zasadzie się pojawiały, występowały, jak połączyły sie skandynawskie i bałtyjskie wzory.

      Artykuł chętnie przyjmę :) Mam niestety tylko trochę opracowań z netu + książkę "Finowie Zachodni" z materiałów w tym temacie.

      Usuń
    4. W sumie jak się nad tym zastanawiam - może nawet nie "miejscowych" ale też zawleczonych, tylko z innej znów okolicy.
      Było nie było Ruś była całkiem niezłym tyglem narodów...

      Usuń
    5. Ja widziałam takie wpływy z bizancjum z adaptacją miejscową na zausznicach słowian wschodnich - były z łańcuszkami i pozłacane. Podobne były przedstawione na mozaice bizantyjskiej (nie pomne jakiej bo nie zapisałam. Jeśli potrafisz albo znasz kogoś kto włada barbarzyńskimi językami typu duński i szwedzki to mam jeszcze artykuł o gotlandii :) z rycinami podpisanymi po angielsku. W sprawie materiałów odezwij się do mnie na maila: olga.michalowska@gmail.com

      Usuń
  2. Е(albo Э)Зубковой i О Орфинской wg rosyjskiej odmiany, względnie można zaadaptować na łacinkę i wychodzi E. Ząbkowej/Zubkowej i O.Orfińskiej. Tak to się odmienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawione :) Dzięki za podpowiedź :)

      Usuń
  3. Bardzo lubię do Ciebie zaglądać i czytać....za każdym razem dowiaduję się czegoś nowego. Chwała Ci za to! :)

    OdpowiedzUsuń