wtorek, 29 maja 2012

Kiecka z Pskova

UWAGA! Ta wersja sukni nie pokrywa się z propozycją kroju sugerowaną przez badaczki znaleziska, nie należy się na niej wzorować rekonstrukcyjnie! (dodane wrzesień 2020)

Dziś na tapecie - interesująca sukienka według znaleziska z rosyjskiego Pskova. Czyli co nosili Waregowie - a raczej ich małżonki, o ile akurat były Skandynawkami ;)

Od roku 2004 w Pskovie prowadzone były wykopaliska, których owocem było m. in. odkrycie trzech grobów komorowych, a później, w ostatnim z nich - pozostałości tekstyliów. Datowane było to wszystko na X w.
Były to tkaniny lniane i jedwabne, prawdopodobnie w pudełku z obłogu brzozowego.

środa, 23 maja 2012

Kaptur ze Skjoldehamn

Po krótkim wtręcie artystycznym wracamy do tematyki, dla której ten blog został stworzony.

Jakiś czas temu pisałam, że zrobię wkrótce lepszą wersję kaptura wg. znaleziska ze Skjoldehamn - i oto ona. Wciąż nie dokładnie tak jak ma być, ale za to tym razem szyta z ręcznie tkanej i roślinnie barwionej wełny od Fuscherów - w dodatku w moim ukochanym splocie w diament :)  Jest to swoją drogą odstępstwo od oryginału, w którym użyta była tkanina o splocie skośnym. 

Niestety kaptura nie szyłam dla siebie, tylko na zamówienie - ale za to Klient dał mi wolną rękę co do zastosowania wszelkich myków jakie pojawiają się w oryginale. Mam nadzieje, że dobrze mu się nosi :)



środa, 9 maja 2012

To żeby stało się zadość...

Wrzucam zdjęcie skończonego bębna.

Z zewnątrz dużo skromniejszy. Wzory nawiązują do szwedzkich petroglifów z epoki brązu - aczkolwiek są nieco zmodyfikowane, chociażby kształt łodzi.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

A teraz coś z zupełnie innej beczki

Totalnie innej :)
Bo mam się ochotę pochwalić, a nie widzi mi się, przynajmniej póki co, zakładanie kolejnego bloga na moje pozarekonstrukcyjne wytwory i potwory ;)
No i przy tym przydałoby się odezwać, w końcu obiecywałam że będę pisać regularnie, a tymczasem borem lasem kolejny tydzień mija, a ja się nie potrafię zebrać do napisania konkretnej notki.

Niniejszym tym razem - coś co zajęło mi ostatni weekend.

sobota, 7 kwietnia 2012

"... bo mężczyzna bez pasa wygląda niegodnie!" ;-)

Stwierdzenie w tytule jest cytatem z Mścidruga - z tego co pamiętam z przygotowań do którejś z wyprawek.
Tym razem będzie więc o pasach, a raczej o pewnym konkretnym przepasaniu - tym ze znaleziska ze Skjoldehamn.

Przepasanie to zrobione było z rudobrązowej wełnianej przędzy o skręcie S

czwartek, 29 marca 2012

Po przerwie :) Oraz krótki romans ze Wschodnią Słowiańszczyzną ze specjalną dedykacją dla Żbika.

Oj, stanowczo za długo mnie tu nie było. Tymczasem nazbierało mi się tematów na przynajmniej pięć notek, porobiłam też zdjęcia przeróżnym różnościom które zrobiłam przez ostatnie dwa miesiące - przy dobrych wiatrach i o ile mi niebo nie spadnie na głowę, będę wrzucać tu coś częściej :)

A w ramach rozbiegówki - coś specjalnie dla Żbika :)

czwartek, 26 stycznia 2012

Nitko, nitko, oj niteczko ;-)

Ilość spraw o których chciałabym tu napisać przyrasta mi ostatnio wraz ze stertą rzeczy do obfotografowania - ale pogoda póki co niespecjalnie zachęca do robienia zdjęć w plenerze - bo ciemno od rana, a w domu warunków za bardzo nie mam.  

Tymczasem podzielę się więc tym, co wydziubałam ostatnio w ramach odpoczynku od szycia - chociaż z szyciem jest poniekąd związane - i jest na tyle drobne, że mogłam strzelić zdjęcia :) 

niedziela, 1 stycznia 2012

Na Nowy Rok - kolejny ciuch ;-)

UWAGA! Ta wersja sukni nie pokrywa się z wiedzą archeologiczną o zachowanych fragmentach i nie należy się na niej wzorować rekonstrukcyjnie! (dodane sierpień 2020)


Wszystkiego dobrego w kolejnym roku :)
Cobyśmy się w nim jednak nie doczekali plag egipskich, przebiegunowania, stopnienia lodowców, zombie-apokalipsy czy czym tam jeszcze straszą wszelacy piewcy dobrej nowiny ;-D

Miałam napisać o kolejnym ciuchu jaki uszyłam, sukni fartuchowej z Køstrup, więc niniejszym, na dobre rozpoczęcie nowego roku kalendarzowego - notka o tymże :)

czwartek, 22 grudnia 2011

Skjoldehamn - koszula

Całkiem niedawno uszyłam, w ramach odpoczynku od "normalnych" tunik i kiecek, dwa raczej rzadko spotykane wśród polskich rekonstruktorów stroje - suknię fartuchową wg. znaleziska fragmentów tekstyliów z Kostrup i wełnianą koszulę ze znaleziska ze Skjoldehamn.
O ile mała popularność tej pierwszej bardzo mnie nie dziwi - jej wygląd jest właściwie tylko propozycją naukowców "jak to mogło wyglądać" bo dużo się nie zachowało (zresztą dotyczy to właściwie większości kobiecych łaszków, włącznie z chętnie używaną suknią fartuchową na podstawie skrawków tkaniny z Hedeby), to strój ze Skjoldehamn, w tym koszula którą postanowiłam uszyć jest i dosyć powszechnie znany, i zachowany w na tyle dużych kawałkach, że nie trzeba większości sobie dopowiadać. 
No i jest dostępne w sieci fajne opracowanie na jego temat - zlinkuję je na końcu.
Dziś napiszę nieco o koszuli ze Skjoldehamn, szczególnie że dobrze mi wyszła i jestem z niej zadowolona. 

niedziela, 4 grudnia 2011

Tkanie - filmiki

Długo mnie tu nie było - cóż, rzeczywistość skrzeczy ;)
Dużo w międzyczasie szyłam, więc pewnie na dniach wrzucę zdjęcia dwóch ciekawych strojów które udało mi się skończyć.

A tymczasem, w ramach znaku życia - filmik dotyczący tkania na krośnie pionowym ciężarkowym, znaleziony na ciekawym blogu dotyczącym kultury ludu Saami :) Właściwie to filmików jest pięć - od przygotowywania osnowy przez tkanie do zdjęcia gotowej tkaniny i porządkowania całego bałaganu ;)